LM: Udany debiut Stade Rennes. Podział punktów na Roazhon Park

Liga Mistrzów
Obserwuj nas w
Na zdjęciu: Liga Mistrzów

Piłkarze Stade Rennes zaprezentowali się bardzo dobrze w swoim debiutanckim meczu w Lidze Mistrzów. Francuski zespół prowadził 1:0, ale Krasnodar błyskawicznie odpowiedział golem wyrównującym, który był jednocześnie ostatnim w tym meczu.

Czytaj dalej…

We wtorek rozpoczęła się nowa edycja Ligi Mistrzów. W związku z tym uwaga kibiców koncentrowała się głównie na najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych drużynach. Często bywało jednak, że to właśnie te mniej rozpoznawalne klubu rozgrywały najbardziej emocjonujące mecze. Właśnie tego życzyliśmy sobie przy okazji starcia Stade Rennes – FK Krasnodar.

Nieudokumentowana przewaga

Piłkarze Stade Rennes wrócili to europejskiej elity po trzynastu latach przerwy, ale kompletnie nie były po nich tego widać. Wyglądali, jakby mecz w Lidze Mistrzów był dla nich rutyną, a nie nagrodą za ciężką pracę w minionych rozgrywkach ligowych. Od początku przejęli inicjatywę i kontrolowali tempo gry. Z dużą łatwością konstruowali akcje ofensywne, które mogły i powinny im dać prowadzenie. Dwie dobre okazje miał między innymi Sehrou Guirassy. Napastnik gospodarzy najpierw uderzył wprost w bramkarza, a później piłka po jego strzale minęła lewy słupek.

Szczególnie wyróżniał się 17-letni Eduardo Camavinga, który znajduje się na liście życzeń czołowych klubów w Europie. Młody Francuz wykazywał się ochotą do gry, szukał kontaktu z piłką, stwarzał okazje kolegom z drużyny oraz sam próbował trafić do siatki. Może on mówić o dużym pechu, ponieważ najpierw uderzył tuż nad poprzeczką, a następnie jego strzał w lewy dolny róg świetnie obronił Matvey Safonov.

Rywale przez pierwsze kilkanaście minut mieli problem, aby w ogóle pojawić się na połowie rywali. Sytuacja uległa później zmianie, ponieważ Krasnodar oddał na bramkę rywali aż siedem strzałów, ale tylko jeden z nich był celny. Z tak słabą precyzją trudno jest wygrać mecz. Do przerwy był remis 0:0.

Błyskawiczne wyrównanie

Pierwsze minuty drugiej połowy wyglądały podobnie, jak w pierwszej, ale francuski zespół zdobył wreszcie gola, na którego mocno pracował. Egor Sorokin sfaulował wbiegającego w pole karne Martina Terriera, a arbiter wskazał na jedenasty metr. Odpowiedzialność na siebie wziął Sehrou Guirassy, który pewnie trafił do siatki.

Gospodarze nie cieszyli się długo z prowadzenia, ponieważ ledwie trzy minuty później na tablicy wyników było 1:1. Tonny Vilhena zagrał do Cristiana Ramireza, który obrócił się z piłką i oddał zaskakujące uderzenie w lewy górny róg bramki. Po tej akcji można było śmiało wstać i bić brawo, ponieważ strzał Ekwadorczyka był bardzo efektowny i skuteczny. Alfred Gomis nie miał szans, aby to obronić.

Oba zespoły miały jeszcze kilka sytuacji na zdobycie gola dającego trzy punkty, ale sztuka ta im się ie udała. Ostatecznie ten emocjonujący mecz zakończył się remisem 1:1.

Komentarze